piątek, 6 września 2019

„Sekret radości” Katarzyna Mazierska-Białek

Gdybym zobaczyła tę książkę na półce w księgarni nic o niej nie wiedząc – nie kupiłabym jej. Polecił mi ją jednak znajomy pisarz, Paweł Cwynar, a do jego czytelniczego gustu mam pewne zaufanie. 



Skąd takie odczucia? Opis mnie nie przekonał, filmiki na stronie Winnicy Radości (którą prowadzi autorka książki) również nie. Budziły we mnie mieszane uczucia co do sposobu w jaki autorka pisze i mówi. 

Spodziewałam się, że ta lektura będzie mnie trochę męczyć i irytować, bo nie potrafię znieść pewnych ala coachingowych chwytów. Nie przemawia do mnie mówienie o tym, że wystarczy coś oddać Bogu i po sprawie – u mnie się to nie sprawdza. Dla mnie nie istnieje jedna uniwersalna metoda na wszystko.


Styl, o którym mowa jest pewną kością niezgody. To, co jednych pociąga, mnie zdecydowanie odpycha. Lubię ludzi radosnych, nie lubię jednak, gdy ktoś pisze coś w stylu autorki:
Zdradzam ci mój sekret radości i 3 klucze, które regularnie używane zniszczą depresję, lęki, beznadzieję, zadręczające myśli, kłamstwa oraz otworzą zamki do nadzwyczajnej radości (…) (fragment tekstu z okładki)
Budzi to we mnie sprzeciw i zgrzyt, bo depresji nie leczy się modlitwą, a zadręczające myśli mają różne źródła i to co autorce pomogło, mnie może szkodzić. Co z tym robić? Jak do tego podejść? Jak to rozumieć?


Tu z odpowiedzią przychodzi lektura samej książki, która zaskoczyła mnie bardzo mocno co do stylu, głębi, prostoty, prawdy. A to, że książka posiada Imprimatur dodatkowo mnie urzekło, bo obawiałam się pewnych niekatolickich uniesień autorki. Nic takiego nie ma jednak miejsca w samej książce.



Autorka w zadziwiający dla mnie sposób opowiada historię swojego życia. To piękne świadectwo tego, jak pogrążona w depresji i niemocy kobieta rozkwita, rozeznaje, szuka i znajduje.
 
Nie ma tutaj niczego, do czego miałabym zastrzeżenia jeśli chodzi o styl czy sposób mówienia. Okładka według mnie nijak się ma do poziomu samej treści w środku.
Poruszały mnie opowieści kobiety o jej sposobie modlitwy, zaufaniu, o rekolekcjach ignacjańskich (które sama uwielbiam!). Widać, jak rozeznawała wszystko to, co było ważne, jak szukała odpowiedzi na wydarzenia i sytuacje, które były jej udziałem.

Ta książka jest pięknym świadectwem zaufania Bogu. Pokazuje jak bardzo zmienia się optyka patrzenia, gdy do codzienności autentycznie wkracza Bóg. Nie jest to jednak opowieść huraoptymistyczna. Opisuje również trudy i stoczone boje. 

Tego zdecydowanie brakuje mi na innych polach działania Katarzyny Mazierskiej–Białek. Życie nie jest czarno białe, a gdy ktoś pokazuje mi tylko swoją radość, przestaje być dla mnie autentyczny, a staje się nadmuchaną postacią do wsadzenia na półkę z baśniami. W książce poznajemy kobietę poszukującą, walczącą, zagubioną – która pokazuje jak odnalazła radość i spełnienie, która pokazuje życie pełne różnych odcieni. Wskazuje na to, że zmiana jest drogą, a nie dotknięciem magiczną różdżką.


Jakiego Jezusa wysławiasz? Który niewiele może, nie chce pomóc, czeka na twoja pomyłkę, wytyka ci błędy, chce ci coś zabrać, karze, zsyła cierpienia? Czy Jezusa, który jest w ciebie wpatrzony, chce być blisko ciebie, pragnie obfitości w twoim życiu, chce cię uzdrawiać, wyzwalać, działać przez ciebie cuda i znaki, spełniać pragnienia twojego serca? Str. 129
Czy polecam tę książkę? Bardzo! Tak pięknego i mocnego świadectwa nie czytałam dawno…

Tytuł Sekret radości
Autor Katarzyna Mazierska-Białek
Liczba stron 312
Wydawnictwo Winnica Radości
Książkę można nabyć u Autorki TUTAJ


środa, 4 września 2019

„Witaj na Mszy Świętej” Angela M. Burrin

Jak wytłumaczyć dziecku sens i głębię Mszy Świętej? Czy można przekazać je w taki sposób, by zrozumiało nie tylko głową, ale i poczuło sercem?



Wydawnictwo PROMIC wypuściło na rynek niesamowitą publikację. Opowiada o Mszy w sposób dość wyjątkowy, ponieważ głównym narratorem opowieści jest Jezus.
Jestem Jezus. Czekam na ciebie i zapraszam cię na Mszę Świętą!
Jest to opowieść prosta, ale nie banalna czy infantylna. Zaczyna się od informacji o tym, że dawniej modlono się w katakumbach, po czym przechodzi do poprowadzenia czytelnika krok po kroku po kolejnych etapach Mszy.
Dlaczego kapłan całuje ołtarz? Jakie znaczenie ma akt pokutny?
Nie ma grzechu, który byłby zbyt duży, zbyt ciężki, niemożliwy do przebaczenia. (…) wyobraź sobie, że Bóg Ojciec przychodzi do ciebie i cię obejmuje!
Gdzie słychać nasze „gloria”? Co jest listem od samego Boga? 



Autorka w przejmujący dla mnie sposób opisała wyznanie wiary, odwołując się do historii niewiernego Tomasza. Tłumaczy w bardzo prosty, ale przekonywający sposób, że modlitwa za innych to nic innego jak przynoszenie bliskich pod stopy Jezusa. W bardzo prosty sposób tłumaczy tajemnicę Przeistoczenia, kolejny raz odwołując się do tego, jak Jezus bardzo nas kocha. Słowami Boga opowiada o modlitwie Ojcze nasz czy o tym jak ważny jest znak pokoju. 



Przechodząc przez każdy etap zaprowadza nas do posłania do innych, dając dziecku szansę by wychodząc z Mszy nie miało wrażenia, że sama w sobie jest już końcem spotkania z Bogiem.


 
Na końcu publikacji znajduje się wiele ilustracji, m.in. prezbiterium, naczyń liturgicznych, chrzcielnicy, tabernakulum czy szat liturgicznych oraz zestaw podstawowych modlitw. Wszystkie ilustracje zawierają krótki opis i wyjaśnienie do czego służą. Całość opisana jest w sposób bardzo prosty i przystępny dla kilkuletniego odbiorcy.



Nie jest to lektura, którą można czytać ciągiem dziecku w przedszkolu, ale mój 6 letni syn uwielbia słuchać pojedynczych opowieści. W ten sposób poznajemy kolejne etapy i będąc na Mszy zwracamy większą uwagę np. podczas Przeistoczenia – co sprawia, że dziecko jest bardziej uważne i świadome tego, co się dzieje. Dzieci starsze, w wieku szkolnym, mogą spokojnie sięgnąć od razu po całość.

Ta lektura jest dobra jednak nie tylko dla dziecka – mnie samą poruszała wielokrotnie. Czytając o Mszy słowami Jezusa, zaczęłam patrzeć na nią z głębokim pragnieniem spotkania z Jego miłością. Ta niepozorna książeczka miała dla mnie taki wydźwięk – spotkać i odczuć miłość Boga do mnie, będąc na Mszy.

Polecam tę publikację, dziękując Wydawnictwu PROMIC za egzemplarz recenzencki.

Tytuł Witaj na Mszy Świętej
Autor Angela M. Burrin
Liczba stron 48
Wydawnictwo PROMIC


Książka dostępna jest m.in. na stronie Wydawnictwa https://wydawnictwo.pl/pl/p/Witaj-na-Mszy-Swietej/4789

wtorek, 27 sierpnia 2019

„Kobieta w ramionach Stwórcy” Alina Wieja

Chciałabyś być kobietą ukrytą w ramionach Stwórcy? Brzmi zachęcająco, prawda? Co trzeba zrobić być blisko Tego, który pragnie naszego szczęścia i jak to szczęście rozumieć?

Podczas lektury książki Aliny Wieji pojawiało się we mnie bardzo wiele pytań, czasem też wątpliwości. Dostałam jednak wiele cennych myśli i wskazówek, a nade wszystko była to wędrówka do zakrytych na co dzień zakamarków serca i duszy. Trudna, ale bardzo owocna droga, która owocować będzie pewnie jeszcze długi czas.



Myślę, że po lekturze tej pozycji każda czytelniczka mogłaby powiedzieć coś innego. Alina Wieja dotyka wielu sfer naszego życia, a co za tym idzie – różne rzeczy mogą dotykać mniej bądź bardziej. Ilość zaznaczonych cytatów w moim egzemplarzu pokazuje jednak, jak ta pozycja mocno we mnie rezonowała.

Alina Wieja mówi o rzeczach trudnych w sposób bardzo przystępny. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że siedzę z kubkiem kawy obok przyjaciółki, która krok po kroku prowadzi mnie do Boga, samej siebie i w efekcie też ku drugiemu człowiekowi.



Czy jesteś tą, która jest kochana i umie kochać? Jaki obraz Boga nosisz w sobie? Czy znasz Boży plan dla swojego życia? Czy jesteś pełna wdzięczności czy może goryczy? Czy czujesz się bezpieczna i potrafisz przyjąć błogosławieństwo, dawać je innym, również w głębokich relacjach przyjacielskich? Wiele pytań, jeszcze więcej cennych myśli autorki – to jednak dopiero początek drogi, którą nam zaproponowała…
Przyjmij ten dar uleczenia pamięci i wspomnień. Przytul się do Boga. Wtul się w Jego ramiona, by może po raz pierwszy bezpiecznie, spokojnie zasnąć i przespać całą noc. Poznaj, czym jest Boży pokój. Str. 58
Czy wiesz, że jesteś piękna? Autorka pisze o tym, w jaki sposób odkryć w sobie wartość, jak nasze wnętrze staje się wonnością, którą czują inni. Dotyka głęboko sfery ducha, nie zapominając jednak o tym, jak ważne jest nasze ciało. Zachęca do tego, by dbać o kontrolę wagi, spożycie wody, post, aktywność ruchową czy sen. Wydaje się to trochę utopijne? Być może…
Warto modlić się bardzo konkretnie i prosić Boga o mądrość w zarządzaniu własnym organizmem. Str. 109
Jak pielęgnować piękno intymności? Dlaczego Bóg stworzył nas istotami seksualnymi? Jak wybierać dobre myśli i żyć nimi w codzienności? Czy możliwe jest panowanie nad emocjami?

Czy potrafisz cieszyć się życiem – żyjąc pasją, spełniając marzenia, będąc spełnioną i szczęśliwą, w tym co robisz? Autorka mocno akcentuje naszą zależność od Boga, mówiąc wprost o tym, by być pełną uwielbienia – nawet w sytuacjach po ludzku beznadziejnych, czy o tym by odkrywać swoje powołanie. Nie jest to jednak sucha zachęta bez konkretów. Na każdej stronie książki znaleźć można nie tylko inspiracje, ale również wskazówki jak dojść do życia w pełni. Pokazuje to np. podpowiadając jak podejmować mądre decyzje.



Ostatnią część książki czytałam najdłużej, wcale nie z powodu małego zainteresowania tematem – wręcz przeciwnie! Nauczenie innych tego jak nie poddawać się przeciwnościom wydaje się być niezwykle trudną sztuką. Alina Wieja podchodzi do tego bardzo obszernie,  na każdym poziomie życia – fizycznym, psychicznym, duchowym. Bardzo poruszało mnie to, w jaki sposób mówi o duchowej rzeczywistości, w której poruszamy się na co dzień. 



Każdy temat (a jest ich łącznie 28!) kończy refleksja biblijna i propozycja modlitwy.
Ta pozycja bez wątpienia nie jest lektura łatwą. Być może nie uda Ci się przeczytać jej ciurkiem. Być może w ogóle przez nią nie przebrniesz. Dla mnie była trudną wędrówką, której nie żałuję. Kolejne strony odkrywały przede mną skąd brać siłę, gdzie znaleźć nadzieję i w którą stronę iść w codzienności. Wracając do zranień z przeszłości, miałam szansę przebaczyć i ruszyć dalej będąc bardziej uwolnioną. Miałam narzędzie do tego, by wybrać nadzieję i siłę płynącą z relacji z Bogiem.



Myślę, że za jakiś czas wrócę do tej książki, bądź jej fragmentów by zobaczyć siebie ponownie. Nie z rezygnacją, ale przeglądając się w oczach Tego, który stworzył mnie z miłości i do miłości powołał. Zapraszam do wejścia na tę drogę – może nie zmienić nic, choć podejrzewam, że zmieni się bardzo wiele…

Dziękuję Wydawnictwu Koinonia za lekturę!

Tytuł Kobieta w ramionach Stwórcy
Autor Alina Wieja
Liczba stron 304
Wydawnictwo Koinonia


Książkę można nabyć u Wydawcy, w salonach sieci EMPIK oraz stacjonarnie w wielu księgarniach chrześcijańskich.
———————————————————————————————————————————————

sobota, 17 sierpnia 2019

„Wyspy niepoliczone. Indonezja z bliska” Tadeusz Biedzki

Książka podróżnicza, którą wydawnictwo zapowiada jako pozycję, którą czyta się jak najlepszą sensację, a nawet kryminał? Proszę bardzo!



Przyznaję, że spodziewałam się, że to tylko taki wybieg, marketingowy chwyt. No i zaskoczyłam się!
Książka Tadeusza Biedzkiego jest niesamowita.

Indonezja jest państwem położonym na 17 508 wyspach, z których około 6 tys. jest zamieszkanych, autor jako pierwszy w Polsce pokazuje Indonezję jako całość. Nie jest to jednak traktat o zależnościach geograficznych, ale przede wszystkim opowieść o ludziach, których podróżnik spotkał, z którymi rozmawiał czy przed którymi czuł lęk.

Wiele kultur w jednym państwie, dziesiątki spotkań, zaskakujących zdarzeń i ludzkich spojrzeń. Wszystko dopieszczone pięknymi fotografiami, które pobudzają nie tylko wyobraźnię (bo to już autor zaserwował nam swoimi tekstami), ale również zaprowadza nas w świat na co dzień dla nas niedostępny.

Czytając tę książkę, opowiadałam fragmenty swojej mamie. Miałam wrażenie, że z każdą kolejną stroną nic nie będzie równie emocjonujące i budzące zachwyt czy niedowierzanie – a jednak. Każda strona dawała kolejną dawkę emocji i zaskoczenia.

Na początku autor opowiada o towarzyszach swoich podróży, co sprawiło, że poczułam się trochę jak w domu, u siebie. Poczułam się zaproszona do wspólnej wyprawy na nieznane mi tereny Indonezji.
Autor podaje nam trochę historycznych faktów, prowadząc do opowieści o wulkanach, których w Indonezji nie brakuje (znajduje się tam trzy czwarte wszystkich czynnych wulkanów świata).
Opowiada o górnikach, którzy pracują w kraterach – choć w większości umierają bardzo młodo, po kilku latach pracy w pobliżu wulkanów. Pokazuje jak niebezpieczne jest zatrucie, gdy sam wdycha wulkaniczny gaz.
Nabieram powietrza i wtedy w płucach, ustach, nosie, gardle i przełyku rozpala się ogień. Ból w płucach jest piekielny, czuję, że za chwilę je rozerwie. Pali nos i gardło, boli żołądek, oczy pieką. Wydaje się, że lada moment przyjdzie śmierć. Str. 70
Podróżnik przedstawia nam także lud Dajaków i jego przywódcę Selonga, który chwali się posiadaniem czaszki swojego wroga – wszak ścięcie głowy przeciwnika jest tam czymś naturalnym.
Poznajemy też niezwykłą dla mnie historię pochówku zmarłych niemowląt u Toradżów oraz ich zadziwiające święto, podczas którego spacerują ze zmarłymi (czytałam ten rozdział z otwartą buzią!).



Obrzędy pogrzebowe tego ludu poznajemy dokładnie. Budzą pewne zaskoczenie dla mnie jako osoby żyjącej w Europie – nie tylko dlatego, że pogrzeb trwa kilka dni, ale również dlatego, że datę śmierci liczy się tam inaczej. Jak? Zapraszam do lektury!

Poznajemy też opowieści o okrutnych atakach terrorystycznych czy o katolickich misjach i świętowaniu Wielkiejnocy. Autor zabiera nas też na polowanie na wieloryby, które budzi dreszczyk grozy. Pokazuje nam znachorkę i to co dla mnie było najciekawsze – dziki lud Papui.

W papuaskich wioskach w dżungli niewiele się zmieniło od tysięcy lat – co od razu widać na załączonych fotografiach. Ubiór to jednak nie jest jedyna rzecz, na którą autor zwraca uwagę – opowiada o walkach i kanibalizmie, pokazuje nam mumie oraz chorego wodza, który uwierzył, że został uzdrowiony przez tabletkę pyralginy otrzymaną od podróżników.



To wyjątkowa książka. Nie tylko dlatego, że zawiera wiele fotografii, czy pokazuje kawałek historii.
Dla mnie sposób w jaki autor pokazuje czytelnikowi Indonezję jest tak żywy i realny, jakbym sama była częścią tej podróży. Jakbym sama spotkała wodza z ludzką czaszką w ręce czy widziała trumnę, z której wyjmuje się zmarłych i chodzi z nimi po wsi. Tak, ta książka należy do wyjątkowych pod wieloma względami!

Zachęcam do lektury, warto!

Tytuł Wyspy niepoliczone. Indonezja z bliska
Autor Tadeusz Biedzki
Liczba stron 384
Wydawnictwo Bernardinum

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za egzemplarz recenzencki!

Książkę można nabyć m.in. u Wydawcy i w salonach sieci EMPIK.

„Śmierć przychodzi pocztą” Ann H. Gabhart

Śmierć przychodzi pocztą to II tom cyklu Zagadek Hidden Springs. Jednak bez obaw! By sięgnąć po tę lekturę, nie trzeba znać części pierwszej, to niezależna i zupełnie odrębna historia.




Poznajemy z pozoru spokojne miasteczko, w którym na straży stoją policjanci i lokalny dziennikarz, który pojawia się zawsze w najgorętszym czasie i w miejscach, gdzie nikt go nie chce.
Jeden z policjantów – Michael Keane, zastępca szeryfa wiezie na przedstawienie starsze panie, mijając na moście niedoszłego samobójcę. Niedoszłego, bo ściągnął go z mostu, ratując życie i słysząc z jego ust słowa, jak się później okazuje – prorocze.
Będziesz żałował, że mnie nie popchnąłeś
Kilka dni później na biurku policjanta lądują zdjęcia zamordowanej dziewczyny, a niedoszły samobójca znika ze szpitala psychiatrycznego.

Czy on stoi za morderstwami – bo z czasem jest ich coraz więcej? Co nim kieruje? Czy ktoś rozpozna mężczyznę i odnajdzie go, zanim zginą kolejne kobiety?

Nie będę zdradzać fabuły tej powieści, bo zwyczajnie trzeba poznać ją samemu. Jest wciągająca i mnie niejednokrotnie zaskoczyła zwrotami akcji, a słowa wypowiedziane na moście: „będziesz żałował, że mnie nie popchnąłeś” odbijają się głośnym echem nie tylko w głowie policjanta, ale i czytelnika.


Nie jest to jednak tylko zwykłe ściganie przestępców i opowieść o policjantach i natrętnym dziennikarzu. To studium ludzkiej psychiki, pokrętnej logiki człowieka, który zabija. Żaden z bohaterów nie pojawia się w książce przypadkowo, co widzimy nie tylko w jej zakończeniu.

Poznajemy zranione serca policjantów i strach dziennikarza o córkę – wszystko to dodaje powieści wiele barw i sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie.

Niewiele jest książek, które tak wciągają, a jednocześnie przemycają prawdę o tym, że w życiu najważniejsza jest obecność drugiego człowieka. Bardzo tę książkę polecam na sierpniowe wieczory!

Dziękuję Wydawnictwu Dreams za lekturę!

Tytuł Śmierć przychodzi pocztą
Autor Ann H. Gabhart
Ilość stron 368
Wydawnictwo Dreams
Książka dostępna jest m.in. w salonach sieci EMPIK.

Zdjęcia są własnością Wydawnictwa Dreams
Zapraszam
facebook.com/niezawodnanadzieja
https://instargam.com/biegnac.pod.wiatr
urbanska.madzia@gmail.com

„PRZYJAŹŃ. Przewodnik dla kobiet, jak budować i pielęgnować piękne przyjaźnie” Michele Faehnle, Emily Jaminet

Większość kobiet, które znam nie potrafi funkcjonować bez relacji. Wsiąkają w siebie jak w gąbkę cudze emocje, sprawy, problemy.

To my rozumiemy się bez słów, widzimy i pamiętamy jaką sukienkę miała na weselu Ania (7 lat temu!). Jesteśmy pełne pragnień i rozterek.

Książka, która jakiś czas temu wyszła nakładem Wydawnictwa eSPe wygląda bardzo niepozornie. Mimo ładnej okładki, środek bez choćby jednego obrazka czy grafiki może sprawić, że odłożymy ją szybko, myśląc, że nie jest czymś co może wciągnąć do granic możliwości. A tu… zaskoczenie!



Dwie autorki, które w rzeczywistości są kobietami dzielącymi się nie tylko pracą twórczą, ale tworzą głęboką relację, która przebija się przez wiele ich wypowiedzi.

Są to opowieści przeplatane czymś, co na pozór może wydawać się trochę nudne – historii świętych kobiet. Nic tu jednak nie nuży, wręcz przeciwnie!



Wiara, nadzieja, miłość, roztropność, wdzięczność, wierność, hojność, pobożność – te przestrzenie przewijają się wśród wielu opowieści z życia autorek i ich bliskich oraz z opowieści o świętych, które pojawiają się przy każdej z cnót. Choć są głęboko zakorzenione w katolickiej codzienności, nie ma tu krzty dewocji czy naciągania kogoś na jedyny słuszny sposób postrzegania świata.

Znalazłam tu zaproszenie do bycia mocniej, bardziej, pełniej. Kobiety kobietom – zarówno te święte, jak i te żyjące gdzieś obok. Opowieści bardzo prawdziwe, szczere i pociągające. To zaproszenie do podróży – ramię w ramię, ku spełnieniu do świętości.



Nie są to słodkie opowieści – laurki o tym, jak wspaniałe są „moje” przyjaźnie. Znalazłam tu raczej szczere do bólu wyznania o swoich brakach, niedostatkach, zranieniach, które zadajemy sobie wtedy, gdy jesteśmy sobie najbliżsi. Choroba nowotworowa, walka o dzieci, oddalenie od Kościoła – wiele różnych historii, a to co je wyróżnia to opowieści o przyjaźni, która dźwiga i pociąga do przodu, do uzdrowienia i życia w pełni, tu i teraz.
Gdy grzech sprawiał, że słabłam, miałam u boku przyjaciół, którzy stawiali mnie na nogi i pomagali mi dalej kroczyć ścieżką wiary. (…) Wpływają na mnie poprzez modlitwę nad filiżanką kawy lub pokazanie posta na blogu o wychowaniu dzieci w wierze. (…) Te przyjaźnie są darem, który pomaga mi przeżyć każdy dzień jako córka Boga. Str. 34
Noemi i Rut, Matka Boża i Elżbieta, św. Hildegarda i bł. Juta, święte Perpetua i Felicyta – to tylko część z tych, których przyjaźń rozwijała się w drodze do świętości.

Autorki pokazują pewien proces, zapraszają do wejścia głębiej w swoje serce i relacje, które tworzymy. Proponują też konkretne pytania do refleksji, modlitwy i dodatek, z którego można korzystać w dłuższej formacji.



Czy polecam tę książkę? Bardzo! Dla siebie, dla przyjaciółek, dla kobiet wokół – inspirujmy się do życia bliżej Boga i ludzi – ta książka może być ku temu świetnym narzędziem!

Dziękuję Wydawnictwu eSPe za egzemplarz recenzencki!

Tytuł PRZYJAŹŃ. Przewodnik dla kobiet, jak budować i pielęgnować piękne przyjaźnie
Autor Michele Faehnle, Emily Jaminet
Ilość stron 200
Wydawnictwo eSPe

poniedziałek, 15 lipca 2019

„Największe głupstwo w oczach świata” Joanna Śliż

Gdy czytałam na stronie Oficyny Wydawniczej VOCATIO opis książki Największe głupstwo w oczach świata, spodziewałam się powieści. Nie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu fragmentu, który znajduje się na stronie wydawnictwa, stwierdziłam, że tylko powieść można napisać w ten sposób.



Byłam w błędzie. W rzeczywistości dostałam do ręki zbiór rozważań Joanny Śliż, która zdumiewa nie tylko wyjątkowo wciągającym stylem, ale i głębią jaką wyciąga z chrześcijańskiej codzienności.
Jak byś się zachował, gdyby podczas Mszy do kościoła wpadł młody mężczyzna i zaczął przewracać ławki? Albo podszedł do kogoś i go uzdrowił? Co byś zrobił, gdyby potem zbliżył się do twojego dziecka, które właśnie przyjęło pierwszą Komunię Świętą i z uśmiechem wziął je na kolana? Co jeśli okazałoby się, że to Jezus?

Czy nasza wiara nie jest zbyt ugłaskana i oderwana od życia, zamknięta w bezpiecznych ramkach naszych wyobrażeń? Co jeśli Jezus jest inny, niż nam się wydaje?

Jak mogła wyglądać rozmowa Maryi z Józefem? Jak wyglądało odejście Adama i Ewy z raju? Jaka jest rola autorytetu w codziennym funkcjonowaniu? Jaki sens ma czytanie Biblii i śmierć Jezusa na krzyżu? Czym jest doświadczenie Boga?
Dla mnie doświadczenie Boga oznacza, że mogę widzieć Jego niewidzialną rękę w moim życiu! I mieć przekonanie, że chociaż nie słyszę Jego głosu, to On słyszy mnie. I wołanie do Niego to nie rzucanie grochem o ścianę, ale rozmowa z Kimś, kto jest dobry, komu na mnie zależy. On widzi, słyszy, odpowiada. Może nie zawsze, jak chcę – w taki sposób i w takim czasie, jak bym sobie życzyła – ale nie zmienia to faktu, że On słyszy i odpowiada. Str. 90
O rzeczywistości walki duchowej i realności istnienia diabła czy o tym, jak autorka współcierpiała z małą córeczką, której za wszelką cenę próbowano pobrać krew, kłując ją nieustannie… O tym, jak poznawała bardzo różnych ludzi w swojej pracy. Wiele bardzo życiowych opowieści, które w głęboki sposób łączą codzienność z nauką Ewangelii.

Nie jest to jednak nauczanie z przydługiego kazania, na którego koniec czeka się z utęsknieniem. To opowieść, która wciąga, pobudza do refleksji i pozostawia w sercu wiele pytań. Co jeśli Jezus przyjdzie dziś do mojego kościoła? A może On już tam jest, tylko tak bardzo mi spowszechniał, że Go nie widzę?

Dlaczego Ewangelia i realna obecność Jezusa w moim życiu to głupstwo w oczach świata? Czy nie jest tak, że tracąc prawdę Ewangelii, tak naprawdę mogę stracić życie?



Autorka sięga do kartek Pisma Świętego i podaje je w bardzo obrazowy, współczesny sposób. Pokazuje postaci biblijne tak, jak choćby mojego sąsiada, co do którego nie mam wątpliwości, że istnieje naprawdę. Łączy z tym swoją codzienność, nadając całości książki niesamowity kunszt, smak i chęć sięgnięcia po więcej i więcej.

Życie przeplatane Ewangelią. Szczerze, prosto, zdumiewająco.

Zdecydowanie polecam lekturę każdemu, kto lubi być zaskakiwany.

Dziękuję Oficynie za egzemplarz recenzencki!

Tytuł Największe głupstwo w oczach świata
Autor Joanna Śliż
Liczba stron 144
Oficyna Wydawnicza VOCATIO

Na stronie Oficyny Wydawniczej VOCATIO można przeczytać fragment książki, polecam!
https://vocatio.com.pl/pl/p/Najwieksze-glupstwo-w-oczach-swiata/1201