poniedziałek, 15 lipca 2019

„Największe głupstwo w oczach świata” Joanna Śliż

Gdy czytałam na stronie Oficyny Wydawniczej VOCATIO opis książki Największe głupstwo w oczach świata, spodziewałam się powieści. Nie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu fragmentu, który znajduje się na stronie wydawnictwa, stwierdziłam, że tylko powieść można napisać w ten sposób.



Byłam w błędzie. W rzeczywistości dostałam do ręki zbiór rozważań Joanny Śliż, która zdumiewa nie tylko wyjątkowo wciągającym stylem, ale i głębią jaką wyciąga z chrześcijańskiej codzienności.
Jak byś się zachował, gdyby podczas Mszy do kościoła wpadł młody mężczyzna i zaczął przewracać ławki? Albo podszedł do kogoś i go uzdrowił? Co byś zrobił, gdyby potem zbliżył się do twojego dziecka, które właśnie przyjęło pierwszą Komunię Świętą i z uśmiechem wziął je na kolana? Co jeśli okazałoby się, że to Jezus?

Czy nasza wiara nie jest zbyt ugłaskana i oderwana od życia, zamknięta w bezpiecznych ramkach naszych wyobrażeń? Co jeśli Jezus jest inny, niż nam się wydaje?

Jak mogła wyglądać rozmowa Maryi z Józefem? Jak wyglądało odejście Adama i Ewy z raju? Jaka jest rola autorytetu w codziennym funkcjonowaniu? Jaki sens ma czytanie Biblii i śmierć Jezusa na krzyżu? Czym jest doświadczenie Boga?
Dla mnie doświadczenie Boga oznacza, że mogę widzieć Jego niewidzialną rękę w moim życiu! I mieć przekonanie, że chociaż nie słyszę Jego głosu, to On słyszy mnie. I wołanie do Niego to nie rzucanie grochem o ścianę, ale rozmowa z Kimś, kto jest dobry, komu na mnie zależy. On widzi, słyszy, odpowiada. Może nie zawsze, jak chcę – w taki sposób i w takim czasie, jak bym sobie życzyła – ale nie zmienia to faktu, że On słyszy i odpowiada. Str. 90
O rzeczywistości walki duchowej i realności istnienia diabła czy o tym, jak autorka współcierpiała z małą córeczką, której za wszelką cenę próbowano pobrać krew, kłując ją nieustannie… O tym, jak poznawała bardzo różnych ludzi w swojej pracy. Wiele bardzo życiowych opowieści, które w głęboki sposób łączą codzienność z nauką Ewangelii.

Nie jest to jednak nauczanie z przydługiego kazania, na którego koniec czeka się z utęsknieniem. To opowieść, która wciąga, pobudza do refleksji i pozostawia w sercu wiele pytań. Co jeśli Jezus przyjdzie dziś do mojego kościoła? A może On już tam jest, tylko tak bardzo mi spowszechniał, że Go nie widzę?

Dlaczego Ewangelia i realna obecność Jezusa w moim życiu to głupstwo w oczach świata? Czy nie jest tak, że tracąc prawdę Ewangelii, tak naprawdę mogę stracić życie?



Autorka sięga do kartek Pisma Świętego i podaje je w bardzo obrazowy, współczesny sposób. Pokazuje postaci biblijne tak, jak choćby mojego sąsiada, co do którego nie mam wątpliwości, że istnieje naprawdę. Łączy z tym swoją codzienność, nadając całości książki niesamowity kunszt, smak i chęć sięgnięcia po więcej i więcej.

Życie przeplatane Ewangelią. Szczerze, prosto, zdumiewająco.

Zdecydowanie polecam lekturę każdemu, kto lubi być zaskakiwany.

Dziękuję Oficynie za egzemplarz recenzencki!

Tytuł Największe głupstwo w oczach świata
Autor Joanna Śliż
Liczba stron 144
Oficyna Wydawnicza VOCATIO

Na stronie Oficyny Wydawniczej VOCATIO można przeczytać fragment książki, polecam!
https://vocatio.com.pl/pl/p/Najwieksze-glupstwo-w-oczach-swiata/1201

wtorek, 9 lipca 2019

„Zatoka” Agnieszka Wolińska-Wójtowicz

Niewiele jest polskich autorów, którzy potrafią mnie porwać… Katarzyna Targosz, Emilia Litwinko, Paweł Cwynar i teraz również Agnieszka Wolińska-Wójtowicz, która zabrała mnie swoją powieścią w tereny choć znane, to na nowo odkryte.



Powieść Zatoka trafiła do mnie w odpowiednim momencie. Choroba przyszła nagle, potrzebowałam lekkiej lektury, przy której można zarówno odpocząć jak i poczuć się dobrze. I tak było, choć ta powieść zawiera w sobie drugie dno.

Historia zaczyna się dość specyficznym splotem wydarzeń. Główna bohaterka Agata uciekła sprzed ołtarza, wsiada w pociąg nad polskie morze. 

Tam czuje potrzebę pójścia do spowiedzi, która sprawia kobiecie ogromną trudność. Jak zareaguje kapłan, który poza szlochem dziewczyny nie słyszy nic więcej? Jak to się stanie, że kobieta znajduje schronienie na plebanii u miejscowych zakonników? Czy to miejsce będzie dla niej drogą ku szczęściu czy dodatkowym obciążeniem?

Piotr to sympatyczny lokalny taksówkarz, który nie może doczekać się przyjazdu córki na wakacje. To dość zawiła i specyficzna postać, którą nieustannie się zaskakiwałam. Ma za sobą trudną przeszłość, wielkie pragnienie miłości i ogrom tęsknoty za córką, którą widuje bardzo rzadko.
Choć od zawsze mieszkam nad morzem i widzę ile w tej opowieści jest fikcji literackiej (jak choćby to, że jedyni zakonnicy mieszkający w okolicach puckiej zatoki to Jezuici w Jastrzębiej Górze, nie ma tutaj Franciszkanów, którzy pojawiają się w powieści), to czuć nadmorski klimat i ciepło, które płynie jak fala wprost do serca czytelnika.

Momentami miałam wrażenie, że pewne wydarzenia są przerysowane. Jak choćby zakończenie powieści, które mnie odrobinę zawiodło. Nie ukrywam jednak, że to była lektura pod wieloma względami niezwykła.

Autorka połączyła zwyczajne życie – pełne zranień, bólu i rozczarowania z ludzką niedolą i nieodpowiednimi wyborami. Pokazała też światło, które zdawało się być w tym wszystkim jak tęcza – obraz ludzkiej dobroci i tęsknoty za miłością.

Niesamowicie wykreowała każdego z bohaterów, dbając o każdy najmniejszy szczegół. Dowiedziałam się wiele nie tylko o głównych bohaterach, ale również m.in. o zakonnikach, których można poznać bliżej na kartach tej powieści. Są to jednak bardzo wciągające i ciepłe historie o ludzkiej zwyczajności i o tym, jak piękni jesteśmy w różnorodności życia i powołania.
Ta opowieść nie nuży, wręcz przeciwnie. Ruszyłam nad Zatokę razem z bohaterami, czując smak, zapach, ból i radość. To rzadka umiejętność, by tak namacalnie oddać obraz słowem. Autorka uczyniła to po mistrzowsku.

Polecam tę powieść – z pewnością nie zawiodą się ci, którzy uwielbiają lekkie powieści obyczajowe, jak i ci, którzy szukają dodatkowego przekazu podnoszącego na duchu. 

Dziękuje Autorce za egzemplarz recenzencki!

Tytuł Zatoka
Autor Agnieszka Wolińska-Wójtowicz
Wydawnictwo
Novae Res
Liczba stron 336

„Wielbi dusza moja Pana. Duch Święty w moim życiu” Oreste Pesare

Uwielbiam słuchać świadectw o tym, jak w codziennym życiu działa Bóg. Trafiła do mnie ostatnio mała, niepozorna książka wydana przez katolickie Wydawnictwo PROMIC, pt. Wielbi dusza moja Pana. Duch Święty w moim życiu.



Oreste Pesare opowiada o własnym, głębokim spotkaniu. Jak w jego życiu sprawdza się powiedzenie, że Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych?
Aresztowany za posiadanie przy sobie dużej ilości narkotyków, autor woła z celi do Boga.



Tak zaczyna się jego przygoda, choć jest to tylko zapowiedź drogi, którą przechodzi mężczyzna.
To, jak pojednał się z ojcem, czy to jak rozeznawał powołanie można czytać z zapartym tchem. Dalsze opowieści budzą jednak zachwyt i skierowany był we mnie przede wszystkim w stronę Boga i Jego dobroci.

Oreste Pesare opowiada o tym, jak usłyszał w sobie powołanie do porzucenia stabilnego etatu na rzecz pracy dla Kościoła. Zaprowadziło go to nie tylko do pełnienia ważnej funkcji w kurii, ale również na stanowisko dyrektora zarządzającego biura Międzynarodowych Służb Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej (mimo, iż nie znał języków obcych!).

Choć to opowieść o wielu cudach codzienności, przenika z niej też druga strona. Autor opowiada szczerze o wątpliwościach, konfliktach w małżeństwie czy chwilach kryzysu. Nie jest to więc opowieść cukierkowa i oderwana od „zwykłego” życia.

Troska o codzienność, choćby spłacenie kredytu za dom czy kupno nowego skutera niezbędnego do poruszania się po drogach. Wiele było trosk, Pan Bóg na wszystkie odpowiedział w cudowny sposób i zawsze za pośrednictwem drugiego człowieka.

Ta niewielka, choć w pewien sposób pełna różnych opowieści i wiary książka jest dla mnie dowodem na realną obecność Boga w naszej codzienności. Jak opisuje autor – zaufanie nie jest łatwe. Nie jest to droga prosta i bezproblemowa, wymaga ogromnego zaparcia i pójścia za głosem Boga pomimo ludzkiemu patrzeniu na rzeczywistość.

Mnie ta opowieść poruszyła. Szczególnie teraz, gdy sama zaczynam drogę, która po ludzku jest trudna, choć rozeznana na modlitwie. Chciałabym umieć ufać tak jak Oreste Pesare!

Dziękuje Wydawnictwu PROMIC za lekturę pełną wiary i ufności, polecam!

Tytuł Wielbi dusza moja Pana. Duch Święty w moim życiu
Autor Oreste Pesare
Liczba stron 116
Wydawnictwo PROMIC

Książka dostępna jest m.in. u Wydawcy, na stronie wydawnictwo.pl w cenie 16, 90 zł.

środa, 26 czerwca 2019

„Bezpieczne relacje” Henry Cloud i John Townsend

Miesiąc temu wspominałam o książce Odważ się pokonać granice. Jak zbudować wspaniałe, zdrowe relacje po trudnych doświadczeniach John’a Townsend (tutaj). Lektura kolejnej książki tego autora była dla mnie pewnym dopełnieniem poprzedniej, choć pozycje różnią się od siebie na wielu płaszczyznach.



Henry Cloud i John Townsend są dla mnie mistrzami wchodzenia w zawiłości relacji międzyludzkich. Po raz kolejny podzielili się doświadczeniem życia, pracy terapeuty, czy funkcjonowania w Kościele. Pokazali jak sami przechodzili przez trudne sytuacje, po to by pomóc spojrzeć czytelnikowi bardziej kompleksowo na temat tworzenia dobrych, zdrowych i bezpiecznych relacji.

Przyznaję, że ta lektura była dla mnie trudna. Bardzo mocno przeżyłam czas swoich rekolekcji w milczeniu. Świadomie nie sięgałam po nią zaraz po powrocie, nie wiem czy nie pospieszyłam się z nią jednak, bo temat trudności w relacjach rozbiera ostatnio moją psychikę i duszę na wiele kawałków. Dlaczego więc nie odłożyłam tej książki na później? Wiedziałam, że nie ma zmiany bez przejścia przez dolinę, przez ciężką pracę i lekcje pełne bólu.

Cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Szczególnie ostatni rozdział wlał we mnie nie tylko nadzieję, ale przekonanie, że wszystko jest drogą, na którą warto wejść by zacząć żyć.
W moim odczuciu autorzy wyczerpali temat.



Zaczęli od opisu tego, kim są niebezpieczni ludzie. Pokazali jak na tacy cechy, które ich wyróżniają (np. obwinianie innych, zamiast przyjęcie odpowiedzialności; brak dbałości o swój rozwój; pochlebianie zamiast mówienia prawdy). Czytając te opisy widziałam w nich nie tylko ludzi, którzy przewinęli się w moim życiu, ale również siebie.

Terapeuci dotknęli głęboko zagadnienia dlaczego wybieram niewłaściwe osoby i pokazali jak mogę reagować na ten problem. Swoje tezy opierają na głębokiej analizie biblijnej, nie zabrakło więc też odniesień do życia duchowego człowieka. Bardzo mocno dotknął mnie fragment mówiący o tym, że nasza relacja z drugim człowiekiem przekłada się na spojrzenie na Boga i relacje z Nim/do Niego.
Deficyty bezpieczeństwa mogą nas odciąć od źródła życia danego przez Boga, czyli innych ludzi. Mogą nas także oddalić od samego Boga. Str. 99
Pokazali również tę druga stronę – ludzi bezpiecznych, przy których nie tylko czujemy się dobrze, ale się rozwijamy i stajemy lepszymi. Kim oni są, jak ich znaleźć, jak ich rozpoznać i nie pomylić się (być może kolejny raz)? Dlaczego te relacje są nam tak bardzo potrzebne i skąd przekonanie autorów, że nie wystarczy tylko relacja z Bogiem, że drugi człowiek jest nam niezbędny do wzrostu? Podają kilka miejsc (w moim odczuciu bardzo trafnych) gdzie warto szukać i pogłębiać relacje.

Nie jest to tylko podręcznik przyglądania się innym. Jest też narzędziem do spojrzenia w głąb siebie. Czy jestem osobą bezpieczną w relacjach z innymi? Czy nie potrafię wejść głębiej w rozmowę tylko dlatego, że nie umiem okazać bliskości? Dlaczego nie będę szczęśliwa, jeśli nie nauczę się być z ludźmi?

To nie jest łatwa książka, choć można potraktować ją jak kolejną pozycję do odhaczenia. Dla mnie jednak była swego rodzaju dopełnieniem tego, co zobaczyłam na rekolekcjach. To zaproszenie do drogi krętej i niełatwej. Warto jednak ją podjąć, choćby to miało boleć. Po raz kolejny widzę po lekturze tych autorów, że moje relacje mają szansę być dobre tylko wtedy, gdy zdecyduję się je tworzyć. Coś, co okazuje się brzmieć jak banał, wcale jednak nie jest proste.



Książka sięga do głębi. Warto mieć obok siebie kogoś, komu zdasz relację z lektury i tego co ona w tobie wywołuje. Być może będzie to pierwszy krok to stworzenia relacji, jakiej nie miałeś wcześniej. Być może okaże się, że ta lektura to nie proste i banalne opowieści, ale kawał trudnej drogi do przeżycia. Czy jednak nie tego chcemy – kochać i być kochanym?

Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO za lekturę!

Tytuł Bezpieczne relacje. Jak odróżnić ludzi dających bezpieczeństwo od niebezpiecznych?
Autorzy Henry Cloud i John Townsend
Liczba stron 232
Wydawca Oficyna Wydawnicza VOCATIO
Na stronie Wydawnictwa można przeczytać fragment książki
https://vocatio.com.pl/pl/p/Bezpieczne-relacje/1145

„Pokój w dolinie” Ruth Logan Herne

Pokój w dolinie to kolejna powieść Ruth Logan Herne, która powaliła mnie kolana. To tom III z serii Ranczo Staffordów, o dwóch poprzednich wspominałam tutaj.

Podobnie jak dwie poprzednie części, tak i ta opowiada o wielopokoleniowej rodzinie z wieloma problemami i zranieniami. Powieść rozgrywa się głównie na ranczo rodziny Staffordów. Bohaterowie wracają jednak do swoich wspomnień, które rozgrywają się w szumie i bólu wielkich miast – bo to właśnie ból i zagubienie zostawili za sobą przed przybyciem na rozległe tereny Double S w stanie Waszyngton.

Tym razem autorka przybliża nam postać piosenkarza, Treya. Jako najmłodszy z rodzeństwa (przysposobiony po odrzuceniu przez matkę), wraca w rodzinne strony by uratować życie ojca. Czy oddanie kawałka swojej wątroby nie skończy się jednak dramatem dla mężczyzny? Ten wątek budzi mocne napięcie, oj bardzo!

Napięcie spowodowane nie tylko lękiem o życie i zdrowie bohatera, ale również o jego plany, miłość, uleczenie zranień.

Tak jak w poprzednich częściach, tak i tutaj – czułam zapach, smak, dotyk. Nie wiem jak autorka to robi, ale jej opisy są mistrzowskie! Sposób narracji i tego w jaki sposób opowiada sprawiają, że chce się więcej i więcej. Wciąż na nowo, poznając coraz bardziej mocno zranione serce Treya i tych, którzy stają na jego drodze.

Nie jest to łatwa i sensacyjna opowiastka bez drugiego dna. To podręcznik zaufania Bogu, drugiemu człowiekowi i sobie. Czy trauma z dzieciństwa, a później śmierć żony (za którą Trey mocno się obwinia) nie staną mu na drodze do uzdrowienia, szczęścia, spełnienia?

Mistrzowskie patrzenie w głąb ludzkiego serca przez pisarkę, wprowadza czytelnika w niezwykły świat wewnętrzny, z którego nie chce się wychodzić. Mogłabym posiedzieć w nim jeszcze trochę, ale niestety ten tom jest już ostatnim w tej serii.



Miłość, ból, zranienie, ucieczka… Zapraszam Cię do tego świata, byś mógł poznać nie tylko ranczerów, ale i własne serce, bo wobec tej lektury nie da się obojętnie przejść…

Dziękuje Wydawnictwu Dreams za kolejną, fenomenalną powieść!

Tytuł Pokój w dolinie
Autor Ruth Logan Herne
Wydawnictwo Dreams
Liczba stron 400
Zdjęcia powyżej są wyłączną własnością Wydawnictwa Dreams. Mnie czytało się tak…

sobota, 8 czerwca 2019

„Tato jakiego potrzebują twoje dzieci. Jak zbudować trwałe relacje z dziećmi?” red. Carey Casey

Lubię przyglądać się ludziom. Mam ku temu wiele okazji, między innymi w szkole starszego syna. Często widzę w dzieciach wokół pewien niedosyt, brak, ranę – nieobecnego ojca. Choć oczywistym jest to, że ktoś musi rodzinę utrzymać, to wśród rówieśników Jaśka wiele jest chłopców, którzy swoich ojców praktycznie nie znają.

Czy to tylko efekt rozwodów i pracy za granicą? Myślę, że nie. To nieumiejętność bycia takim ojcem, jakiego potrzebuje dziecko. Nie ma szkoły, która przygotuje mężczyznę do tej roli, więc uczą się oni stąpając po cienkim lodzie kruchego serca dziecka. Dlatego niezmiernie cieszę się, że na polskim rynku wydawniczym pojawiają się takie książki jak ta…




Tato jakiego potrzebują twoje dzieci. Jak zbudować trwałe relacje z dziećmi? To mała, niepozorna książka z wielkim ładunkiem wiedzy, inspiracji, świadectw innych ojców (i samotnej matki). Zebrano wiele historii o pięknie i trudach ojcostwa, bez owijania w bawełnę, bez ograniczeń, bez nadmiernego skupiania się na swoim wizerunku – wszystko po to, by stać się lepszym ojcem.

Od zabawnej historii taty w szlafroku (umiesz droczyć się ze swoim potomkiem, tak by wiedział jak bardzo mu na tobie zależy?), po opowieści o ojcu, który zginął, a samotna matka chciała przekazać to, czego o ojcostwie nauczył ją mąż. O tym, jak ważna jest wieź, ponad to, czego chcesz nauczyć.
Jeśli jednak budujesz z tym dzieckiem więź, ryzyko wystąpienia takiego radykalnego buntu znacznie się zmniejsza. Tym, co zwykle sprowadza dziecko z powrotem, nie są te wszystkie prawdy, które usiłowałeś mu wpoić, ale rodzaj relacji, jaką udało się wam zbudować. Str. 33
Bolesna opowieść ojca, którego córka nie namalowała na rodzinnym portrecie. Umiejętność bycia autorytetem, ojcem zachęty, a nie podcinania skrzydeł. Uczenie się zabawy z dzieckiem, według jego planu. Nadanie dziecku przydomku, który będzie dla niego źródłem siły i samoakceptacji. Sztuka pisania listów w ważnych momentach jego życia czy pokazywanie dziecku świata, bez narzucania mu na siłę swojej pasji. Nauka odpowiedzialności przez wyciąganie konsekwencji ze złych wyborów. Nauka dawania i dzielenia się z innymi. To tylko kilka przykładów tego, co proponują autorzy rozważań.



Wiele spojrzeń, różne, bo napisane przez kilku autorów. Prowadzą do głębi ojcowskiego serca. Każdy rozdział zawiera praktyczne rady, zadania, miejsce na notatki.



Nie jest to łatwa lektura, choć bardzo pobudzająca, dająca nadzieję. Urzekła mnie w niej szczerość autorów, którzy nie kreują się jako super ojcowie. Wręcz przeciwnie – pokazują co im w życiu nie wychodzi, nad czym muszą pracować, a dzieląc się tym, dają nadzieję, że nie ma problemów bez wyjścia.

Uważam, że ta publikacja zasługuje na uznanie. Zasłużenie została wyróżniona jakiś czas temu w kategorii „rodzina, wychowanie” w plebiscycie portalu Granice.pl.


Baner pochodzi ze strony Wydawnictwa Koinonia i jest jego własnością.

Jeśli szukasz wartościowej lektury na dzień ojca – podejrzewam, że lepszej nie znajdziesz… Polecam nie tylko młodym tatom, ale również dziadkom i kobietom, które pragną wspierać mężczyzn wokół siebie. Wobec tej lektury nie da się przejść obojętnie!

Dziękuję Wydawnictwu Koinonia za lekturę!

Tytuł Tato jakiego potrzebują twoje dzieci. Jak zbudować trwałe relacje z dziećmi?
Redakcja Carey Casey, praca zbiorowa
Liczna stron 216
Wydawnictwo Koinonia

Książkę można nabyć m.in. u Wydawcy i w salonach sieci EMPIK.


Zapraszam
facebook.com/niezawodnanadzieja
https://instargam.com/biegnac.pod.wiatr
urbanska.madzia@gmail.com

piątek, 7 czerwca 2019

„Powierzchnia. W poszukiwaniu prawdziwej siebie” Katarzyna Targosz

Czy można stworzyć taką historię, którą czytelnik czuje się ciągle zaskakiwany? Taką, która pobudza myśli, serce i wiarę?

Katarzyna Targosz po raz kolejny udowodniła, że można! W listopadzie 2017 przepadłam przy jej powieści Szlak Kingi i mimo tego, że czytałam później wiele różnych książek, żadna nie dorównywała opowieści tej polskiej Autorki. Aż do czasu…
Miałam wielkie oczekiwania wobec najnowszej powieści, choćby dlatego, że miała być swoistą kontynuacją Szlaku Kingi.



Choć sama Autorka przyznaje w posłowiu, że to zadanie nie było dla niej łatwe, według mnie poradziła sobie z nim po mistrzowsku. Choć Powierzchnia różni się od poprzedniej powieści, to wciągnęła mnie równie mocno, wzbudziła wiele wrażeń i myśli.

Wracając z niedzielnej Mszy złapałam się na tym, iż zastanawiam się co wydarzy się jeszcze w życiu Skylar, która wydaje się być osobą niezwykle mocno poranioną i zagubioną. Co wydarzyło się podczas jej spotkania z Mateuszem? Dlaczego dziewczyna chce poznać prawdę o swoim ojcu? A później – skąd pomysł Katarzyny Targosz by wzbudzić we mnie napięcie nawet w ostatnim zdaniu książki?

Skylar, Mateusz, Patryk to zagubiona ekipa nastolatków nadająca pewien rytm tej powieści. Ciągle coś się u nich dzieje, ciągle pod swoją powierzchnią skrywają rany, marzenia, troski, prawdę.
Pisarka Ksenia, która ma wszystko, a tak naprawdę nie ma nic dopóki nie pojawi się w jej życiu Kinga. Dlaczego? Być może zagubiona kobieta musi wszystko stracić, by docenić, to co naprawdę ma?

Jest też Kinga i Michał, których poznałam już w poprzedniej książce. Choć ciut starsi, w innym momencie życia i …zagubieni. Tak! Bohaterowie, którzy mieli w mojej głowie żyć długo i szczęśliwie zmagają się z wielkimi problemami.

Jest też Szymon – kapłan, gdzieś na misji. Ta osoba fascynuje mnie niezmiennie. Nie wiem jak Autorce udało się ją wykreować, chylę czoła!

Ta powieść nie jest trudna, choć nie jest też błahą opowiastką bez głębszej treści. Jest spotkaniem z bohaterami, bo czytając książki Targosz ma się wrażenie, że jest się uczestnikiem wydarzeń, spotkań, wymiany spojrzeń. Jest też głębokim spojrzeniem w ludzką duszę, często zagubioną i poranioną. Jest też głębokim spotkaniem z Bogiem – w życiu każdego z bohaterów.

Jeśli można coś zarzucić tej powieści, to tylko to, że się skończyła. Chciałabym więcej i więcej – karmić się każdego dnia treściami z sensem, z przesłaniem. Napisane lekko i wciągająco, a pobudzające to, co we mnie bardzo głęboko pod powierzchnią.

Czy polecam? Nie znam lepszej polskiej Autorki. Nikt mnie tak nie porywa swoimi powieściami. Z nadzieją na więcej dziękuję Autorce, że podjęła się trudu napisania tej niełatwej dla siebie historii. Pobudziła we mnie poszukiwania własnej Powierzchni.

Dziękuję Wydawnictwu eSPe za egzemplarz książki!


Tytuł Powierzchnia. W poszukiwaniu prawdziwej siebie
Autor Katarzyna Targosz
Liczba stron 472
Wydawnictwo eSPe



Zdjęcie u góry jest mojego autorstwa. Pozostałe dwa są wyłączną własnością Wydawnictwa eSPe.