poniedziałek, 7 stycznia 2019

„Wdzięczność. Jak dziękowanie Bogu za wszystko może odmienić nasze życie” Susan Muto

Jak być wdzięcznym w świecie pełnym rozczarowań, bólu, zbrodni? Jak nie pozwolić zagasić w sobie światła nadziei tam, gdzie widać tylko strach, mrok i niepewność?

Spędziłam ostatnie dni 2018 roku z lekturą dotyczącą wdzięczności. Susan Muto, która dzieli się doświadczeniem swojego życia, poprowadziła mnie przez meandry mojego serca w sposób, którego bardzo potrzebowałam…

 

Uczę się wdzięczności każdego dnia. Łatwo jest dziękować, gdy wszystko toczy się po mojej myśli (choć nawet wtedy często o wdzięczności zapominam…), gorzej, gdy świat stałe do mnie plecami…
Moim wielkim pragnieniem jest by rok 2019 stał się do mnie rokiem wdzięczności…
Musimy przyswoić sobie nawyk wyłączenia negatywnej mowy, niezależnie od tego, czy tkwi ona w naszej głowie, czy emitujemy ją naszymi ustami. W tym celu musimy kultywować takie cechy, jak cierpliwość pod presją, wytrwałość w nieprzyjemnych sytuacjach, które kuszą nas, by wzruszyć ramionami i pójść w swoją stronę. Złe nawyki niewdzięcznego życia muszą zostać natychmiast zreformowane, jeśli na całe życie chcemy wzmocnić naszą zdolność do tego, by zawsze okazywać wdzięczność. Str. 137
Susan prowadziła mnie krok po kroku, pokazując jak dziękowanie Bogu za wszystko może odmienić życie. Przyznaję, że to co przeczytałam, bardzo do mnie trafiło i mocno mnie przekonuje.

Jak być wdzięcznym pomimo okoliczności? Poznajemy Betsie, która żyła w obozie zagłady – miała pełne prawo do tego, by narzekać. Żyjąc wśród masy okrucieństwa kobieta zdecydowała się jednak na dawanie dobra i pomagała przetrwać innym, dodając nadziei i sił.

Jakie są korzyści z postawy pozytywnej? Być może zaczniesz dostrzegać więcej dobra, również w relacji z drugim człowiekiem (nawet tym trudnym)?

Czym jest duszpasterstwo uśmiechu? Czy tobie również zdarza się powtarzać często słowa „gdyby tylko…”? Co sprawia, że ciągnie cię do negatywnych postaw?

Autorka jest katoliczką, która znajduje źródło siły w Bogu – przebija się to przez jej rozważania, wypełnia je i nadaje im kształt. Bardzo mocno i trafnie pokazała mi jak rzucić się z wiarą w działanie, czym jest prawdziwe zawierzenie i zbawcza moc modlitwy.

Nie znajdziesz w tej książce abstrakcyjnych rozważań. Zobaczysz raczej wiele prawdziwych historii, rad, cennych obserwacji. Być może nie każda z nich cię przekona, zapewniam jednak, że nie da się przejść obok tej książki zupełnie obojętnie.

Każda droga ma swój początek – autorka zaczyna go od rad dotyczących bycia wdzięcznym pomimo okoliczności, prowadzi za rękę ku zawierzeniu, pokazuje jakie są oznaki postępu na drodze wdzięczności. Tłumaczy również dlaczego dzieje się tak, że gdy ktoś w ciebie wierzy, spełniasz porzucone marzenia.

W jaki sposób osiągnąć trwałe owoce – tak by życie stało się litanią wdzięczności? Jak zacząć i kontynuować przemianę serca? Jak uczyć się dokładać do mozaiki wdzięczności kolejne porozbijane kawałki codzienności? Nie, ta książka nie wystarczy. Może być jednak dobrym przewodnikiem, początkiem, impulsem. Dla mnie była…

Rzadko, jeśli w ogóle, możemy przewidzieć, co przyniesie przyszłość, jednak nie jest to konieczne. Tym, co się liczy, gdy stajemy się w pełni wdzięczni, jest wierność, która inspiruje nas do działania w miłości i w posłuszeństwie Bożej woli. Opieramy się pułapce szybkiego tempa życia pozbawionego refleksji. Naszą intencją nie jest zagranie epizodycznej roli w filmie o wartkiej akcji, za to bez żadnej fabuły i rozwoju bohatera. Przez chwilę możemy się ekscytować takim spektaklem, jednak kiedy opuszczamy kino, nie pamiętamy niczego, poza efektami specjalnymi. Dla nas, wyznawców, kontrast jest ewidentny: kluczowe dla naszej wiary nie jest skupianie się na sobie, lecz smakowanie i dostrzeganie dobra Pana. Str. 143
Dużym atutem książki są rozważania świętych po każdym rozdziale (np. mojego ukochanego św. Ignacego Loyoli), których autorka nazywa towarzyszami w życiu pełnym wdzięczności. Na końcu publikacji znajduje się również zbiór świętych, ich rozważań i pytań do refleksji. Chcę korzystać z nich przez najbliższe tygodnie – tak by nie tylko przeczytać książkę i odłożyć ją na półkę, ale ciągle praktykować wdzięczność – każdego dnia na nowo.

Jeśli czujesz, że brakuje w twoim życiu wdzięczności – sięgnij po tę książkę. Zapewniam, że się nie zawiedziesz!

Dziękuję Wydawnictwu eSPe za lekturę, która będzie towarzyszyła mi przez najbliższe miesiące!

Tytuł Wdzięczność. Jak dziękowanie Bogu za wszystko może odmienić nasze życie.
Autor Susan Muto
Liczba stron 198
Wydawnictwo eSPe
Cena na stronie Wydawcy 34,90 zł (aktualnie w promocyjnej cenie 20,90)

„Zuzanna. Powieść o uzdrowieniu serca” Emilia Litwinko

Czy można przeczytać przeszło 200 stron powieści w jedno popołudnie? I to nie ciurkiem, ale w tak zwanym międzyczasie – doliczając przerwę na obiad, zmianę pieluchy, zabawę z dziećmi i wiele około macierzyńskich wyzwań? Można!!!



Emilia Litwinko podarowała mi wczoraj powieść Zuzanna. Zaczęłam lekturę tuląc młodszego syna na popołudniową drzemkę i przepadłam!

Emilia, którą wielu kojarzy z bloga Katolicka Mama, napisała kolejną książkę dla dorosłych.
Pierwszą był Różaniec dla matek w trudnej i zagrożonej ciąży, o której pisałam tutaj. Rozważania dotykające serca, pełne doświadczeń i zmagań autorki, która jest mamą trójki wcześniaków.

Emilia wydała również kilka książek dla dzieci. Dwie z nich miałam okazję czytać i bardzo polecam!
  • Anioł Stróż, lektura dobra dla dzieci w wieku szkolnym i nastolatków – recenzja tutaj
  • Opowieści Gwiazdeczki, fenomenalna opowieść dla przedszkolaków – tutaj

Zuzanna jest inna niż wcześniejsze publikacje autorki. Przede wszystkim dlatego, że to pierwsza powieść dla dorosłych. Uznaję to więc za pewien debiut, ale że autorka jest osobą o wielkim kunszcie i talencie, pozwólcie, że będę bardzo krytyczna.

Pierwszy rozdział powieści mnie nie porwał, przyznaję. Zastanawiałam się przez moment skąd pomysł na takie wspomnienia głównej bohaterki. Wiedziona ciekawością czytałam dalej – wiedziałam przecież, że Litwinko potrafi mocno zaskoczyć. I zaskoczyła…

Z każdą kolejną stroną czułam się wciągnięta w opowieść coraz bardziej. Kolejni bohaterowie i ich życiowe rozterki i tragedie (których nie brakuje, bo nie jest to opowieść cukierkowa i przerysowana lukrem z cukrem, oj nie!). Miejsca, które kojarzyłam (gdy przeczytałam o Matemblewie, serce mocniej zabiło!). Postaci, które zaskakiwały, irytowały i którym z jednej strony współczułam, z drugiej rozumiałam ich ból.

Litwinko pisze tak, że miałam wrażenie, iż oglądam film – klatka po klatce, spojrzenie po spojrzeniu. Widziałam oczy bohaterów, czułam ich smutek i żal. A to wszystko prowadziło do jednego – uzdrowienia.

Nie będę zdradzać fabuły – zabierze wam to radość z lektury. Powiem tylko, że książka napisana jest w narracji pierwszoosobowej – słowami tytułowej bohaterki. Kobieta poszukująca ukojenia po wielkiej stracie i w małżeństwie w ogromnym kryzysie, zazdrości życia swoim koleżankom z czasów szkoły. Czy jednak jest czego zazdrościć? Jak potoczą się losy zagubionej kobiety i osób z jej otoczenia?

Wiele ludzkich historii, połączonych w spójną całość (wiele razy zaskoczył mnie taki, a nie inny splot wydarzeń!).

Czy nie za dużo tragedii jak na 208 stron powieści? Moim zdaniem nie, ale ciekawa jestem też Waszej opinii!

Zachęcam do lektury, zapewniam, że nie da się przejść obok niej obojętnie – nie da się jej również odłożyć tak po prostu i dalej żyć jak wcześniej…

Tytuł Zuzanna. Powieść o uzdrowieniu serca.
Autor Emilia Litwinko
Liczba stron 208
Wydawnictwo eSPe

„Dzieci szariatu. Losy tych, o których upomniał się islam” Nadia Hamid

Dzieci szariatu. Losy tych, o których upomniał się islam to trzecia książka napisana przez Nadię Hamid, która wyszła nakładem Wydawnictwa Bernardinum.



Dwa poprzednie tytuły były opowieścią o niej samej – historią Polki, która zakochana w Libijczyku traci nie tylko głowę, ale również normalność. Pisałam o nich tutaj:

https://niezawodnanadzieja.blog.deon.pl/2017/12/20/zona-muzulmanina/
https://niezawodnanadzieja.blog.deon.pl/2017/12/18/gorzka-milosc/

Przyznam szczerze, że spodziewałam się lektury trudnej, bolesnej i mocnej. Znowu jednak nie przewidziałam, że te opowieści zrobią na mnie tak ogromne wrażenie.

Cztery historie, tym razem dzieci ze związków polsko – libijskich.

Pierwsza jest historią autorki i jednego z jej synów – pół Polak, pół Libijczyk, który nękany i szykanowany w Polsce, nie radzi sobie z powodu swojego pochodzenia. Zdradza go karnacja, nie czuje się w Polsce jak u siebie. Po stracie ukochanej, opuszcza kraj ze złamanym sercem.

Zosia i jej mała córka Marysia. Kobieta porzucona, ufa kolejny raz czarującemu Haszimowi i wyjeżdża do jego kraju. Tam mężczyzna staje się władcą i tyranem – czar pryska, zostaje trudna i bolesna codzienność oraz choroba, która zabija kobietę. Co stanie się z 13 letnią Marysią, która zdana jest tylko na ojca?

Barbara i jej syn Fuad. Chłopiec, którego wrażliwość i dobre, łagodne serce zostało stłamszone przez przymusowe oglądanie rzezi na zwierzętach. Dziecko, któremu wpajano nienawiść do innowierców i pokazywano, że męczeństwo to droga do nieba. Czy chłopiec straci resztki dobra i zostanie zamachowcem samobójcą? A może wiara i kochające oczy matki pozwolą mu przeżyć?

Czwarta historia była dla mnie najtrudniejsza… Najbardziej bolesna, czytałam ją po kawałku, bo nie byłam w stanie doczytać do końca. Wracałam po pewnym czasie i czytałam dalej… Joasia jest nastoletnią córką muzułmanina, który wyjeżdżając z Polski obiecał byłej żonie, że upomni się o córkę. Zrobił co obiecał – w bardzo przebiegły i okrutny sposób. Jak skończy się historia dziewczyny, która oczarowana swoim biologicznym ojcem, wyjeżdża z nim z Polski? Ostrzegam, że ta historia jest bardzo drastyczna…

grafika jest własnością Wydawnictwa

Historie oparte są na autentycznych wydarzeniach – autorka poznała je żyjąc wśród rodzin polsko-libijskich. Była częścią świata, który w Polsce wydaje się być abstrakcją, czymś jak baśń przeczytana i zapomniana.

Niech będzie przestrogą dla wszystkich kobiet, które wiążą się z mężczyzną o odmiennej kulturze, wyznaniu, mentalności.

Niech będzie głosem tych, którzy zostali uciszeni na siłę – wbrew woli matki, która za ślepe zakochanie zapłaciła zbyt wysoką cenę.

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za lekturę!

Tytuł Dzieci szariatu. Losy tych, o których upomniał się islam
Autor Nadia Hamid
Liczba stron 160
Wydawnictwo Bernardinum

poniedziałek, 17 grudnia 2018

„Projekt Miłosierdzie. Rozmowy o Niepojętym” recenzja książki

Czym jest Boże miłosierdzie? Jak można doświadczyć go w codzienności? Czy dotknięcie miłosierdziem potrzebuje spektakularnych zdarzeń, odczuć, nawrócenia po latach?
Sławek Komuda przeprowadził wiele głębokich i szczerych rozmów o Niepojętym. Zebrał je w książce Projekt Miłosierdzie. Rozmowy o Niepojętym.


Dwadzieścia sześć różnych historii – opowiadane w spotkaniach z Komudą, wyciągane gdzieś z głębi pamięci i serca. Szczere, proste, porywające.

Część z jego rozmówców kojarzyłam z prasy i telewizji – choćby Muńka Staszczyka, Tomasza Terlikowskiego, Tomasza Zubilewicza, Dominikę Figurską, Przemysława Babiarza czy Ewę Błaszczyk. Innych poznałam dopiero czytając książkę.



Każda rozmowa jest inna, choć kręci się wokół jednego i do jednego dąży – opowieści o tym czym jest Boże Miłosierdzie.

Wielu nawróciło się w dorosłym życiu, są też tacy, którzy trzymali się Boga od zawsze, ale dopiero z czasem odkryli znaczenie miłosierdzia.

W rozmowach powraca pytanie o ulubionych świętych czy doświadczenie spotkania kochającego Boga w codzienności.

Bardzo lubię słuchać świadectw innych ludzi – szczególnie jeśli opisane są tak jak w tej publikacji – nie cukierkowe, przerysowane, naginane. Mam wrażenie, że wielu z udzielających wywiadu ciągle nie czuje się godnym doświadczenia miłującego Boga i przebija się ich pokora, słabość, codzienność trudna i nie zawsze święta.

Świetnym wyborem było dla mnie umieszczenie rozmowy z o. Józefem Witko na początku. Ta rozmowa dała mi przedsmak tego, co mogę przeczytać dalej, a z drugiej strony jest podstawą, tjb. łatwo przyswajalnym kompendium wiedzy dla osób dalekich od Kościoła.

Co oznacza, że Jezus jest miłosierny? Co czują ludzie, którzy doświadczają spektakularnego dotknięcia Pana Boga? Co jeśli jeździmy na nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, a ono nie nadchodzi? Jak dojść w swoim życiu do takiego punktu, że moje problemy nie zasłaniają Stwórcy? Skąd przekonanie, że nasze słowa mają moc i każdy z nas powinien prosić o znaki wielkiej miłości?

Niech to będzie dobra zapowiedź i otwarcie na podróż po wielu ludzkich historiach i sercach…
Mnie osobiście najbardziej dotknęła rozmowa z o. Michałem Leganem OSPPE. Poruszyło mnie spojrzenie zakonnika na relację Józefa, Maryi i Jezusa. Bardzo to było dla mnie odkrywcze! Bardzo mocno mówi również o doświadczeniu synostwa i patrzenia na Boga.
To się dzieje na co dzień w konfesjonale. Przychodzę do Boga z moim mizernym nawróceniem, takim, na jakie mnie stać tu i teraz. Bardzo często jest to nawrócenie chwilowe, płytkie, zupełnie nieudane, a Jezus mi wybacza i zapomina. To jest kompletne szaleństwo. Str. 104
Rozmowy i spojrzenie na miłosierdzie Boga są różne – jak różni są ludzie, ich wrażliwość, duchowość czy historia życia.

To opowieści, które warto poznać i przejrzeć się w oczach tych, którzy opowiadają o rzeczach niezwykłych w swej prostocie. Dostępna dla każdego, a jednak tak trudno uchwytna i nienazywalna – taka jest miłość Boga, który szuka każdej zagubionej owcy, oczekuje marnotrawnego syna.
Wiedziałeś o tym, że Dzienniczek siostry Faustyny jest światowym fenomenem jeśli chodzi o tłumaczenia na obce języki? Taki jest właśnie fenomen miłosierdzia – Bóg posługuje się tym co proste, nieistotne w oczach świata by się spotkać – ze mną, z tobą, z tymi, którzy pokazali kawałek swojej historii na kartach tej książki. Zapraszam do wyruszenia w tę podróż – warto!

Dziękuję Wydawnictwu SUMUS za egzemplarz książki i możliwość recenzji!

Tytuł Projekt Miłosierdzie. Rozmowy o Niepojętym.
Rozmowy przeprowadził Sławek Komuda
Liczba stron 334
Wydawnictwo SUMUS

„Jak być świętym? O powierzaniu się Bożej Opatrzności” Peter Kreeft

Doktor filozofii, wykładowca uniwersytecki i pisarz katolicki – Peter Kreeft. Co może wiedzieć o byciu świętym, skoro sam jest jeszcze „w drodze”? Wyruszyłam w wędrówkę z książką Jak być świętym? jego autorstwa i nie żałuję drogi, którą przeszłam…


Autor w dość specyficzny sposób (jak przystało na filozofa) pisze nie tylko o świętości, ale o życiu w ogóle – budził we mnie pewne zadziwienie mówieniem wprost, bez oporów, dotykając przy tym głębi i istoty świętości oraz samego życia jako takiego. Wczytując się w jego słowa, mogłam spojrzeć na siebie, Boga i drugiego człowieka w sposób, w jaki dotychczas nie patrzyłam.

Zaczyna od prostych prawd i na nich kończy – Bóg istnieje naprawdę i czyni rzeczy niemożliwe, chce byśmy Mu się powierzali. Porusza również temat zależności między wiarą a rozumem. Demaskuje kłamstwo, iż powierzenie się Bogu tłumi w nas indywidualność.

Nie są to teoretyczne rozważania, sięgają najgłębszych pragnień i problemów, jakie spotykamy w codzienności. Gdzie znaleźć Boga, czym jest świętość i jak ją osiągnąć w codzienności matki, ojca, córki, brata, robotnika, bankowca etc.?
Spektakularny heroizm, nawet posunięty do męczeństwa, jest stosunkowo łatwy, natomiast codzienna harówka – trudna. Wielu potrafi heroicznie stawić czoło sytuacji krytycznej, niewielu jednak potrafi wykazać się ofiarną miłością na co dzień, zwłaszcza gdy nikt tego nie widzi. Str. 94
Czy świętość jest łatwa? Skąd przekonanie autora, że… tak? Do czego prowadzą wiara, nadzieja i miłość? Czym jest sakrament chwili obecnej? Co do świętości ma pokój serca, porażki, cierpienie, obowiązki, czy walka duchowa?
A więc płacz. Gdyż ten sam Boski Lekarz, który przepisał ci łzy, dostarczy ci także chusteczki do ich otarcia. Nie mówi On do nas i my też nie powinniśmy mówić do siebie nawzajem: „Nie płacz, wszystko jest w porządku”. Gdyż jest to kłamstwo. On mówi: „Płacz. Jest nad czym płakać. Jeśli nie płaczesz, nie jesteś w pełni człowiekiem. Ale w swoim płaczu pamiętaj, że twoje łzy są bezcennymi klejnotami. Ofiaruj Mi je w wierze”. Str. 146
Autor bardzo trafnie i prosto porusza temat ludzkiej codzienności, wskazując na to, gdzie i jak stać się świętym – w tym czym żyjemy na co dzień. Swoimi rozważaniami udowadnia, że świętość nie jest rzeczą nieosiągalną, tylko dla wybranych. Dotyka tematu modlitwy przy pracy czy wdzięczności. Sięga do głębi ludzkiego serca, wyciągając je z prozy codzienności.

Ta książka nie jest lekturą łatwą, choć napisana jest w sposób bardzo dobry i łatwo przyswajalny. Urzekł i bardzo mocno dotknął mnie wewnętrznie dodatek do książki – dialog pomiędzy Nieroztropnym i Rozsądnym (dwiema częściami mojej duszy). Demaskuje w nim moje lęki, obawy, wątpliwości – tak jakby autor zaglądał w moją duszę i serce, odpowiadając na pytania, które się tam pojawiają.
Nie, nie poprzestawaj na czytaniu o tym. Nie przechodź od akapitu do akapitu jak chomik w kołowrotku. Raczej zatrzymaj kołowrotek i zejdź z niego. Wejdź w wieczność, nawiązując kontakt, w tej obecnej chwili, z Bogiem wiecznym, a zatem obecnym teraz. Jednym słowem, pomódl się. Str. 129
Bardzo polecam tę lekturę, nie tylko na Adwent. Uczmy się świętości tu i teraz. Ona jest również dla nas!

Dziękuję Wydawnictwu PROMIC za egzemplarz książki!

Tytuł Jak być świętym? O powierzaniu się Bożej Opatrzności
Autor Peter Kreeft
Liczba stron 216
Wydawnictwo PROMIC
Książkę można nabyć na stronie Wydawnictwa w cenie 22,90 zł.

„Pierwsza pomoc w nauce macierzyństwa” Lucyna Mirzyńska

Urodziłam dwóch synów w stosunkowo małym odstępie czasu (dwa i pół roku). Bardzo wiele zmieniło się w standardzie opieki okołoporodowej i pielęgnacji noworodka w szpitalu, w którym moi synowie przyszli na świat. Zmiany były tak ogromne, że aż zadziwiały…

W 2013 roku położne były niezadowolone, że nie pozwalam na kąpiel dziecka – w 2016 mówiły, że noworodków się nie kąpie przez pierwsze dwie doby.

Pierwszego syna chciały dokarmiać sztucznie (na co się nie zgodziłam), przy drugim mówiły, że spokojnie – odbije z wagą w domu.

Pierwszy poród był z ogromnymi komplikacjami, ale pozwalano mi chodzić, skakać, stać pod prysznicem. Drugi był książkowy, a podpięli mnie pod KTG na całe kilka godzin bez możliwości odpięcia i zrobienia więcej niż 3 kroki w przód i w tył.

Skąd te rozbieżności? Kto ma rację, co jest lepsze – warte walki, a co warto odpuścić?

Żałuję, że nie miałam w domu książki Pierwsza pomoc w nauce macierzyństwa zanim na świcie pojawił się starszy syn. Dziś, patrząc z perspektywy czasu i pewnych doświadczeń, widzę ile rzeczy można było zrobić inaczej, lepiej. Owszem – żyjemy i mamy się dobrze mimo to. Dlaczego jednak nie postarać się by było jeszcze lepiej?


Czytając książkę położnej Lucyny Mirzyńskiej miałam wrażenie, że to osoba na właściwym miejscu, która wie co robi, mówi i jaki ma cel. Zachwycałam się prostotą z jaką opowiada o rzeczach trudnych i skomplikowanych dla młodych rodziców. A tematów poruszyła tak wiele, że odnoszę wrażenie, że dotyka każdej możliwej sfery.

Zachwycona wstępem, w którym przeczytałam słowa, iż dumna matka nie potrzebuje lustra, bo przegląda się w oczach swojego dziecka, z ciekawością czytałam dalej…

Autorka zaczyna od omawiania praw matki w ciąży – tego wszystkiego gdzie i co jej przysługuje z racji stanu błogosławionego.

Omawia przygotowanie do porodu (wiesz, że istnieje coś takiego jak plan porodu? jego wzór dołączony jest na końcu publikacji); opcje wyboru osoby towarzyszącej (mąż, doula, położna komercyjna, a może…przyjaciółka?); czy prawa na samej sali porodowej (np. procedury medyczne, które wymagają naszej zgody). Opowiada też o naturalnych sposobach przyspieszenia akcji porodowej i samym porodzie – jego etapach, radzeniu sobie z bólem czy o tym, co warto zabrać ze sobą do szpitala.

Połóg – temat często pomijany i bagatelizowany. Dlaczego? Może dlatego, że skupiamy się tak bardzo na samym porodzie, a później na noworodku, że zapominamy o tym, jak wiele zmieniło się w organizmie kobiety, która bardzo potrzebuje czasu na regenerację? Połóg – czyli połóż się! Tak! Zdecydowanie urzekła mnie postawa Mirzyńskiej i podpisuję się obiema rękoma pod tym co mówiła – sama doświadczyłam tego, jak zadbanie o siebie w tym czasie jest ważne!


Karmienie piersią – dlaczego warto; mity laktacyjne (np. małe piersi nie wykarmią, masz za chude mleko); mleko matki lekiem na wszystko (tak! do zakrapiania zaropiałych oczek też się nadaje, najlepsze!). Czym jest dieta matki karmiącej i co robić przy nawale pokarmu – obszerna, rzeczowa i bardzo dobra analiza. A do tego nadzwyczaj ludzka i prosta. Idealna! Uważam, że ten rozdział powinno się rozpowszechniać w całości na każdym oddziale położniczym!

Opieka nad noworodkiem – wyprawka; pielęgnacja; ukojenie płaczu (uwierz – to minie – sama często to sobie powtarzałam); pierwszy spacer; co zrobić w stanie zagrożenia życia dziecka, np. jego zachłyśnięcia; szczepienia (temat petarda – mnie jednak nie odstrzeliło – bo tak dobra i rzeczowa analiza jest niezwykle potrzebna!).

Jeśli znasz kogoś, kto potrzebuje tej lektury – poleć ją bez wahania. Napisana bardzo po ludzku, a zarazem fachowo. Z niezwykłą lekkością przekazuje wiele trudnych spraw, na które można natrafić w pierwszych dnia rodzicielstwa.


Do książki dołączony jest notatnik do zapisywania godziny karmień, zużytych pieluszek itd. Sama korzystałam z podobnego dzienniczka i widziałam, jak bardzo był pomocny podczas odwiedzin położnej, pielęgniarki i pediatry na wizytach patronażowych. Warto się w coś podobnego zaopatrzyć – daje to spory obraz tego, co dzieje się z dzieckiem.


To pozycja o macierzyństwie, choć nie tylko dla mam. Sporo w niej słów do ojców i specjalne zadania do wykonania po każdym rozdziale – rewelacyjne podejście autorki!


Bez wahania i z pełnym przekonaniem – jako mama, która doświadczyła wielu trudności i różnych sytuacji ze swoimi dziećmi – polecam!

Tytuł Pierwsza pomoc w nauce macierzyństwa
Autor Lucyna Mirzyńska
Liczba stron 308
Wydawnictwo eSPe
Dziękuję Wydawnictwu eSPe za egzemplarz recenzencki – już trafił w ręce potrzebującej mamy!

„Wigilia wśród łowców głów” Witold Palak

Masz ochotę na podróż do Indii na motorze? Po wyboistych drogach (albo bez dróg?), wbrew wygodzie, m.in. po to, by spotkać łowców głów? A może spędzić z nimi Wigilię?




Taki cel obrali sobie dwaj podróżnicy – Witold Palak i Dorota Wójcikowska, którzy wyruszyli w podróż niesamowicie ciekawą, oryginalną, a książka, która wyszła nakładem Wydawnictwa Bernardinum jest zapiskiem tego, co spotkało ich w drodze. A jest co opowiadać!

Nie jest to ani pierwsza podróż, ani debiut literacki Witolda Palaka. Do tej pory ukazały się również dwie inne publikacje autora, a trzecia jest w przygotowaniu (dotyczyć będzie podróży pary dookoła całych Indii).



Codzienna walka o benzynę, której brakowało na trasie z powodu potyczek politycznych, to pierwsze sytuacje, które mogą budzić pewnego rodzaju zaskoczenie. To jednak dopiero przedsmak dalszych przygód.

Wypadek podróżników i jego nieoczekiwane konsekwencje – bo winną jest kobieta jadąca wbrew przepisom, ale to podróżnicy stają się celem – byleby zapłacili jak najwięcej. Jak udaje im się wybrnąć z tej sytuacji? Po mistrzowsku! Szczegółów nie zdradzę, bo to jedna z tych historii, którą dobrze jest poznać samemu!

Bohaterzy opisują to co widzą na trasie – nie tylko piękno przyrody czy brak drug, ale również np. wygląd Katmandu po trzęsieniu ziemi z 2015 roku czy obchody festiwalu Durga Puja, w którym mieli okazję uczestniczyć (śmiałam się z przebiegłości podróżników, którzy chcieli podejść jak najbliżej topiących się figur i znaleźli na to dość ciekawy sposób…).
Poznajemy w trasie wiele ludzkich historii, obraz tego ile może pomóc lokalny przewodnik czy, jak bardzo może on liczyć tylko na pieniądze. Widzimy też absurdalne przepisy, które są po to, by je… łamać!
My, lud Naga, mamy swój rozum, swoje zasady i dobrze wiemy, jak mamy żyć. Bez podpowiedzi i narzucania nam cudzych praw i obostrzeń. Staramy się stosować zdrowy rozsądek. (…) Teraz liberalny Asam zarabia krocie na produkcji i sprzedaży alkoholu stanom objętym prohibicją. Widziałeś te sklepy kilka kilometrów przed wjazdem do Dimapuru? W weekendy stoją tam kolejki. I gdzie tu logika? Str. 297
Autor w niezwykle barwy i szczegółowy sposób opowiada o plemieniu Apatani – jak wygląda u nich ślub, umieranie, pogrzeb czy to, dlaczego okalecza się kobiety tatuażami.

Jesz coś teraz? To odłóż! Podróżnicy zostali poczęstowani…szczurem. Co prawda mój brat twierdzi, że indyjski szczur lepszy jest od polskiego kurczaka, ale ta historia budziła we mnie uczucia, których się po sobie nie spodziewałam – oczami wyobraźni widziałam jak Dorota Wójcikowska pałaszuje to stworzenie z obrzydzeniem.


Odłamany kawałek gryzonia zachrzęścił w zębach. A potem jeszcze jeden! Zacząłem się nagle bać, że zasmakowała w apatańskim smakołyku i dla mnie zostanie tylko ogon! Str. 175
Para bierze udział w rytualnym uboju bydła i pokazuje jak wyglądały seansy plemienne (co dla nieuświadomionego Polaka może być pewnym szokiem…). Poznajemy też rytualny, tradycyjny sposób łowiecki, do którego para została dopuszczona pomimo panujących zwyczajów. Wpadają też z wizytą do… króla, który podsuwa im bambusową fajkę z opium. Co zrobią w takiej sytuacji abstynenci wszelkich używek?


Misjonarze Klaretyni czy misja baptystyczna w Nagalandzie to obraz trochę odmienny od tradycyjnego patrzenia na Indie, który również znajduje swoje odzwierciedlenie na kartkach książki.
Kim byli tytułowi łowcy głów? Po czym można ich było poznać? Czy dziś dalej „poluje się” na ludzi? Czy Wigilia w Mon Town będzie tą wymarzoną i skąd pojawiło się zaproszenie na ucztę z pastorem?

To niezwykle barwna, wielowątkowa opowieść. Autor opowiada ją niezwykle lekko, mówiąc również o rzeczach trudnych i niekoniecznie dla siebie przyjemnych. To historia wielu spotkań, spojrzeń, osób, zetknięcia kultur i wzajemnego szacunku.

Lektura obowiązkowa dla podróżniczych książkomaniaków! To jedna z lepszych pozycji podróżniczych, jakie miałam okazję poznać. Piękne ilustracje, bardzo estetyczne wydanie. Zdecydowanie i bez najmniejszego wahania – polecam!



Tytuł Wigilia wśród łowców głów
Autor Witold Palak
Ilość stron 384
Wydawnictwo Bernardinum